1
lutego

275.

   Posted by: Marta   in rok 2012

No to mamy zimę ;) U nas jeszcze najcieplej z tego, co widzę. W tej chwili pogodnie, świeci pięknie słońce, do tego jest -8 stopni. Z samego rana bywa do -13. Zapowiadają coraz niższe temperatury, ale opał mamy, więc spokojnie przetrwamy. I pomyśleć, że raptem miesiąc temu, dokładnie 1 stycznia, było w Gdańsku tak:

A jako że zimowo za oknem, śnieżnie i mroźnie, to mało wychodzimy z domu. Spacery jak już są, to raczej krótkie – ewentualnie idziemy na zajęcia do biblioteki lub po jakieś małe zakupy. Zajmujemy sobie czas w domu, a że moja córka nieprędko się nudzi, więc właściwie wypełnienie całego dnia nie jest uciążliwe. Gramy w gry, bawimy się, rysujemy, malujemy, oglądamy bajki, czytamy książki. Często Zocha idzie do siebie do pokoju i znika w nim na godzinę lub dłużej, ogląda rybki, rozmawia z nimi, albo po prostu się bawi. Ja mam wtedy czas na komputer lub na książkę (bo oczywiście piszę kolejną), na czytanie bądź na nic-nie-robienie. I tak sobie myślę, że aby do marca, potem będzie z górki, przyjdzie nadzieja na moją ukochaną wiosnę :)

25
stycznia

274. ACTA

   Posted by: Marta   in rok 2012

WKRÓTCE TA STRONA MOŻE PRZESTAĆ ISTNIEĆ

20
stycznia

273.

   Posted by: Marta   in rok 2012

Pojechałam wczoraj na egzamin z prawa jazdy, żeby go radośnie oblać ;) Teorię zaliczyłam bezbłędnie, poległam na łuku, na czymś, czego nigdy nie zrobiłam ucząc się – trąciłam pachołek. Cóż, bywa. Kolejne podejście mam w lutym.

Z bardziej optymistycznych rzeczy: moja książka oficjalnie weszła dzisiaj do sklepów księgarskich, jest już dostępna między innymi w Empiku i Albertusie, a więcej na jej temat w księgarni wydawnictwa.

A Zocha tymczasem korzysta z zimy, która dzisiaj to już raczej na wylocie, nawet nasze bałwanki potopiły się już w słońcu i dodatniej temperaturze. Zdjęcia z weekendu :)

13
stycznia

272.

   Posted by: Marta   in rok 2012

Otrzymałam wczoraj informację z wydawnictwa, że właśnie dostali nakład mojej książki z drukarni. Tak więc lada dzień pojawi się ona w sprzedaży, a do mnie dotrą egzemplarze autorskie :) Cudnie :)

W radio przed chwilą powiedzieli, że idzie zima. Na razie zapowiedzieli burze śnieżne na południu, a później również u nas. Do końca stycznia mają wystąpić mrozy i przelotne opady śniegu – ciekawe, czy faktycznie uświadczymy nieco zimy… Ale nic, na zimowe wieczory zaopatrzyłam się w pyszną herbatę – czarną, aromatyzowaną z posmakiem cytryny, w kształcie piramidek – pyszna. Tak więc żadna zima mi nie straszna ;)

9
stycznia

271.

   Posted by: Marta   in rok 2012

Zbrzydła mi już ta pogoda za oknem. Buro, ponuro, zimno, ani to zima, ani jesień, takie nie-wiadomo-co. Moje dziecko liczy na śnieg w tym roku i niecierpliwie na niego czeka. Ja liczę na to, że po zimie (choćby krótkiej), przyjdzie piękna wiosna. Taka, z kwiatami… Jak ten mój zeszłoroczny len ze zdjęcia…

Tymczasem akwarium w pokoju Zosi powoli dojrzewa i wygląda już całkiem dobrze. Planujemy wpuścić do niego nowych mieszkańców jakoś pod koniec tego miesiąca. Zosia zachwycona ;)

29
grudnia

270.

   Posted by: Marta   in rok 2011

Czas przystopował. Wreszcie. Moja córka już po pierwszej dawce antybiotyku była jak nowo narodzona, żadnej gorączki, kaszel już mokry – do świąt zapomnieliśmy wszyscy, że w ogóle chorowała. Jedno, co jeszcze zostało to ostatnie dawki leków osłonowych, a tak już po wszystkim na szczęście.

Tymczasem święta minęły nam rodzinnie i szybko, miło i w bardzo przyjemnej atmosferze. Tata był prawie dwa tygodnie i już dzisiaj wyjechał do domu (teraz jest właśnie w drodze). U mnie dzisiaj sporo gospodarczych sprawek, a więc jakieś sprzątanie i ogólne kręcenie się po domu. Poza zmienianiem pościeli, praniem i takimi tam domowymi sprawkami, córka pomagała mi urządzać… akwarium ;) Wreszcie się doczekało ;) Tak więc za kilka tygodni, jak całość “dojrzeje i się przegryzie”, u Zosi w pokoju zagoszczą rybki akwariowe.

Poniżej Zosia świątecznie i już całkowicie zdrowo ;)

21
grudnia

269.

   Posted by: Marta   in rok 2011

W telegraficznym skrócie: czasu na nic nie mam, młoda chora, ma zapalenie gardła, zatok i krtani, bierze antybiotyk. Lekarka na dyżurze stwierdziła, że nic się nie dzieje, lekki stan nieżytowy gardła, a z rana nasza pediatra już musiała przepisać antybiotyk :/ Tak więc niewesoło, choć z pewnością jest już dużo lepiej niż w niedzielę. Wpadnę tu, jak tylko znajdę ciut dłuższą chwilę…

9
grudnia

268.

   Posted by: Marta   in rok 2011

Zaliczyłam dziś wewnętrzne testy na prawo jazdy, no i zostały mi tylko dwie godziny do wyjeżdżenia – idę w poniedziałek rano. Wtorek, środa mogę już papiery zabierać i jechać rejestrować się na egzamin. Dokupię jazdy przed samym egzaminem, a do tego jeszcze podjadę w jedno miejsce poćwiczyć manewry z mężem. A potem będzie, co będzie ;)

A tymczasem, dwa dni temu, w dniu przewidywanej premiery mojej książki, poszłam jak zwykle położyć córkę spać. Poczytałam jej bajki, zasnęła, więc wyszłam od niej i szłam odnieść szlafroczek do łazienki, kiedy mignęło mi światełko z naszego pokoju. Zaglądam, a tu… świece, szampan i tort. Taką to niespodziankę zrobił mi mąż z okazji tej mojej drugiej książki :)

2
grudnia

267.

   Posted by: Marta   in rok 2011

Pamiętacie, że jakoś w lipcu zaczęliśmy remont kuchni? No to żeby nie było: skończył się już oczywiście ;) Trwał troszkę, ale robiliśmy właściwie tylko w weekendy i ewentualnie wieczorami. I choć się skończył jakoś na początku września, to dopiero wczoraj przykleiłam w kuchni ostatni akcent tegoż remontu – naklejkę ścienną, której wybranie zajęło mi raptem… miesiąc. Nie mogłam się zdecydować, ale w końcu jestem przekonana, że to jest właśnie to. Tak więc oto kilka migawek z naszej kuchni, a na samym początku dla kontrastu fragmencik sprzed remontu (żeby dobrze było widać tę zmianę). A, i muszę wspomnieć, że wszystko, od A do Z (poza przyklejeniem naklejki ściennej), zrobił mój mąż :)

Te płytki miały ponad trzydzieści lat… O ścianach nie wspomnę ;)

Wybraliśmy jasne kafelki i jasne fugi, do tego półeczki na relingach z Ikei z serii Fintorp

Ledy w suficie – dają jasne światło, wreszcie jest widno w całej kuchni, nawet na końcu (takie same planujemy zrobić w przedpokoju, gdzie ciągle mamy ciemno)

I wspomniana naklejka ścienna, na ścianie przy oknie – o tym, gdzie przykleić motyle, decydowała moja córka

Reszty zdjęć “sprzed” nie będę wklejać, bo to zupełnie inna bajka ;) W tej chwili kuchnia jest wreszcie jasna, ładna, przestronna i robienie w niej czegokolwiek, jedzenie śniadania, czy przyrządzanie posiłków, to naprawdę wyjątkowa przyjemność :)

27
listopada

266.

   Posted by: Marta   in rok 2011

O złotej jesieni już można zapomnieć, od dwóch dni mży, jest buro i ponuro. Deszcz by się przydał, bo mimo wszystko, jest bardzo sucho, zaleca się nawet nawodnienie zimozielonych roślin, które przygotowują się do zimowej wegetacji. Nie ma się co dziwić zresztą, że jesień powoli odchodzi w zapomnienie, za kilka dni już przecież grudzień. A ja mam już wszelkie upominki w domu albo w drodze do domu, więc nie muszę już szukać, ani kombinować. Upominki drobne – część robiona ręcznie przez przyjaciółkę – za to od serca. Do mamy zrobię małą paczkę, a tata planuje przyjechać na święta. Oczywiście najbardziej na święta i choinkę czeka Zosia. Od wielu dni opowiada o tym, że będziemy piekły ciastka na choinkę i będziemy je ozdabiały, a ona potem je powiesi na gałązkach. Pyta, czy będziemy w tym roku chodzić na sanki, czy w TV będzie jedna z jej ulubionych zimowych bajek, czy przyjedzie Mikołaj i będziemy – jak co roku – wyglądały go wieczorem przez okno, siedząc na parapecie, wpatrując się w niebo. Pamiętam z dzieciństwa magię tych świąt, pamiętam te czary światełek, te niespodzianki, ozdoby, bombki leżące wszędzie, małe akcenty w całym domu, a to gałązkę świerkową, a to małego mikołaja z gipsu… Mam nadzieję, że moje dziecko przeżywa to wszystko w podobny sposób. I że będzie miało podobne wspomnienia – ciepłe i bliskie sercu.

A tymczasem, jeszcze jesiennie, mimo płaczliwej pogody i kataru, który nie wiadomo skąd się wziął, mojemu dziecku humor dopisuje ;)

Secured for spam by MLW and Associates, LLP's Super CAPTCHASecured by Super-CAPTCHA © 2009-2010 MLW & Associates, LLP. All rights reserved.